Ostatnie doniesienia prasowe o aferze łapówkarskiej przy zdobywaniu licencji pilota unaoczniły mi pewne zmiany w podejściu do przemieszczania się w Polsce. Jakiś czas temu takie afery wypływały przy okazji prób zdobycia prawa jazdy, wiadomo egzaminator pan i władca mógł nas za przysłowiowe 3mm jak śpiewa Kazik oblać, więc niektórzy próbowali się ratować jakimiś drobnymi upominkami. Nie chodzi mi tu o fakt wręczania łapówek chcąc przyśpieszyć zdobycie upragnionej licencji pilota, ale o towarzystwo i ilość osób w ten proceder wplątanych. Jasno ten fakt dowodzi zmian zachodzących w traktowaniu „latania”, przestaje ono być czymś zupełnie niespotykanym i bardzo elitarnym, nie chcę tu powiedzieć, że wszyscy będziemy latać samolotami prywatnymi za najbliższe dziesięciolecie, ale nie da się ukryć iż ilość polaków korzystających z własnych samolotów zwiększa się bardzo szybko.

Polska według ekspertów jest najbardziej obiecującym rynkiem w Europie pod względem rozwoju prywatnego lotnictw. Szacuje się, że roczny wzrost polskiego rynku to 40%. Stan posiadania na dziś wygląda tak że zarejestrowanych jest 170 samolotów należących do firm, 90 należy do osób prywatnych, do tego jest 50 śmigłowców. O rozwoju o tej branży może mówić też ciągły wzrost zainteresowania biznesmenów na usługi aero-taxi.

Firm trudniących się tą profesją z roku na rok przybywa i świetnie sobie radzą na rynku, co roku modernizując sprzęt na nie byle jaki, ale jedne z najnowocześniejszych maszyn. Mimo tego jest to biznes ciągle bardzo drogi, remont przykładowych dwóch silników do samolotu An-28 kosztuje ok. 700 tys. zł.

Na domiar złego do sprawy lotnictwa pragnie wtrącić się jak zwykle rząd i pragnie prze forsować zmiany które zdaniem osób zainteresowanych podniosą te i tak nie małe koszty.

Mimo tego wróż się szybki rozwój tej dziedziny transportu w Polsce, z stąd być może przy tak dynamicznym rozwoju prywatnego lotnictwa budowanie autostrad w naszym kraju mija się z celem, a po prostu już powinniśmy inwestować w małe lotniska?