Transport lotniczy narzeka na straty
Latanie samolotem to dla wielu ogromna atrakcja. Warto przyglądnąć się bliżej temu rynkowi, ponieważ latanie staje się zjawiskiem coraz bardziej powszechnym. Dla klientów indywidualnych oferty tanich linii lotniczych były momentem przełomowym. I tak dzięki temu dziś możemy zwiedzić kraje Europy w bardzo atrakcyjnych cenach. Jednak to, co dla klientów okazało się wielką atrakcją, wiele linii lotniczych skazało na porażkę.
Ten rok przyniesie ogromne straty w transporcie lotniczym. Pogrążył on wielu przewoźników, którzy musieli ogłosić upadłość. Jak podaje „Dziennik Gazeta Prawna” Polskie Linie Lotnicze również znajdują się na skraju bankructwa. Linie znowu mają problem z płynnością finansową i szukają pieniędzy na spłatę długów. Podobnie kształtują się finanse innych europejskich linii należących do państwa. Lufthansa zapowiada już, że wyniki będą gorsze od prognozowanych.
Na kryzysie ucierpiały także tanie linie lotnicze, które zanotowały spadek zainteresowania podróżami lotniczymi w tym roku. O spowolnieniu rozwoju informuje RyanAir – jak podaje „Rzeczpospolita” – ale linie szukają oszczędności gdzie indziej. Przede wszystkim w kieszeniach swoich klientów. Tanie linie zaskakują nowymi ukrytymi opłatami. RayanAir od niedawna nalicza dodatkową opłatę przy odprawie wynoszącą 5 funtów. Koszty tną też Amerykanie, którzy wprowadzili opłatę za bagaż i posiłki, które wcześniej oferowane były za darmo. Dziś już trudno załapać się na bezpłatną przesiadkę do lepszej klasy, choć do niedawna było to jeszcze możliwe. Coraz częściej pasażerowie zostają na ziemi, gdyż nie ma dla nich miejsca w samolocie. Linie licząc, że na lotnisku nie pojawią się wszyscy w odpowiednim czasie, stosują tzw. overbooking, czyli sprzedają więcej miejsc, niż jest ich w samolocie.
Latanie może przestać być już wielką atrakcją, a okazać się nerwowym i wyczerpującym środkiem transportu. O ile jeszcze pasażerom uda się wsiąść do samolotu.